Złapałyśmy taksówkę. Weszłyśmy do budynku uniwerku i skierowałyśmy się do sekretariatu. Ciągle chodziła mi po głowie myśl: ANGLIA. UNIWEREK. NIEBO. ANGLIA. UNIWEREK. NIEBO. ANGLIA..
- Yes ? - Spytała pani z sekretariatu.
ANGLIA. UNIWEREK. NIEBO.
- Jesteśmy nowymi studentkami.
ANGLIA. UNIWEREK. NIEBO.
- Of course. Poprosze o wasze dane osobowe..
ANGLIA. UNIWEREK. NIEBO. ANGLIA. UNIWEREK. NIEBO. ANGLIA. UNIWER..
- Excuse me!
- Oh, sorry. - Odpowiedziałam wybita z rytmu. Po odpowiedzeniu dokładnie na wszystkie pytania, jakie zadała pani sekretarka (nie spytała chyba tylko o to, czy jadamy parówki na śniadanie!) Poprosiłyśmy ją o wspólny pokój. Wybrałyśmy jeden z (tylko!) pięciu dwuosobowych, reszta była dla czterech osób. Zdziwiłyśmy się, gdy zobaczyłyśmy dwa piętrowe łóżka. Mrs. Dreacle ( p. sekretarka ) wyjaśniła nam, że łózka te zostały z kolonii w lato i na razie nie ma potrzeby ich przenosić, jednak pokój jest zbyt mały dla czwórki, więc będziemy mieszkały tu same. "I dobrze"- pomyślałam. Kocham się integrować, gadać z ludźmi, jednak mam dopiero nie całe 17, a Dellie skończone 18 lat. Przyszłyśmy na uniwerek wcześniej.
***
Po szybkimn oprowadzeniu po campusie weszłyśmy z powrotem do pokoju.
-Achhhhhhhhhhhhh! Nowiutkie miejsce. Czas się rozpakować. Chcę mieć jedno CAŁE dwupietrowe łóżko dla siebie, gdyby mi się znudziło spać na dole lub na odwrót, no, lub gdybym miała gościa.- Mrugnęła do mnie przyjaciółka.
- Dobra, spoko.- odpowiedziałam i zabrałam się za rozpakowywanie walizek.
- Co zamierzasz zrobić z wolnym czasem? W końcu jutro rano oficjalne rozpoczęcie roku..
- A co mam robić? Wydaje mi się, że pojedziemy po książki. Ja będę szukała podręczników, a ty flirtowała z przystojnymi sprzedawcami, lub coś w ten deseń. - odparłam z uśmiechem.
"ESEEEMESSS!!" - usłyszałyśmy dźwięk przychodzącej wiadomości do Dellie. Wzięła telefon do ręki, po czym spytała:
- Kiedy wysłałaś mi esemesa i po cholerę!?
- COOOO!? - krzyknęłam. Przyjaciółka podała mi swój telefon.
od : Annabelle:).
treść wiadomości: To Mysterious Annabelle: Jeżeli chcesz spowrotem swój telefon, odpisz. Poszkodowany.
- Że jak? To niemożliwe!- krzyknęłam i natychmiast zaczęłam grzebać w torbie.
- Kto to Poszkodowany? Ach, ten, na którego wpadłaś. Dobra. I jak?
Ku mojej rozpaczy telefonu nie było. Nigdzie. Wzięłam iPhone'a Delllie i odpisałam do niego:
treść wiadomości : What do you want? Jezeli myślisz, że ci zapłacę za to, że znalazłeś, tol chyba jedynie cukierkiem.
Po pięciu minutach otrzymałyśmy odpowiedź:
treść wiadomości: Relax, girl. Nie chcę żadnej kasy, ale na cukierka bym się skusił. Spotkajmy się, Mysterious Annabelle. Jak daleko jestes od Londynu??
Zeecydowałyśmy, że możemy się z min spotkać, w końcu i tak będziemy jechały do Londynu po książki.
treść wiadomości: Nie daleko. Pasuje ci jutro o 13 w Hyde Parku ?
treść wiadomości : See you there, Mysterious Annabelle! - odpisał.
Przepraszam, że tak krótko. Postaram się pisać dłuższe, ale jeszcze szósty będzie króciótki. Za to siódemka będzie bardzo długa, więc ją na części podzielę :)
jeszcze raz dziękuję WSZYSTKIM, którzy wchodzą, i jeszcze raz proszę WSZYTKICH o pozostawienie komentarza. + prosiłabym też WSZYSTKICH o rozsyłanie te stronki.
Z góry dziękuję. I przepraszam, że nie ma jeszcze chłopców, ale obiecuję, że niedługo się zjawią:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
ZACHĘCAM DO KOMENTOWANIA. Poświęcisz góra pół minutki, a mnie bardzo to ucieszy :D
Z góry dziękuję za każdy komentarz! :)