3.04.2012

DWA .



Kiedy tylko dojechaliśmy na parking lotniska natychmiast wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Delilah. Po trzech sygnałach usłyszałam znajome 'Halo?' i straszny szum i gwar.
- Gdzie jesteś?
- Właśnie skaczę na bungee w Egipcie. Gdzie mogę być?! Jedziesz tu, czy może postanowiłaś sprzedać komuś bilet na samolot i leniuchować na chacie? Pamiętaj, że mam miejsce koło ciebie, więc jak sprzedałaś jakiemuś oblechowi..
-Spoko, spoko. Jestem na parkingu. Wchodzę. Gdzie jesteś? Pomachaj mi! Ej, z 10 ludzi macha. Czekaj, czy to ty, tam, z brodą!?
- Anne! Stoję przy stoisku z cuksami i prasą. Oh, widzę cię. Tak, to ja. Macham ci. Halo. Nie rób takiego wytrzeszczu, aż tak strasznie nie wyglądam! No nie stój tak! Rusz dupsko i chodź tu!
Podbiegłam do Dellie w te pędy, złączyłyśmy się w szalonym uścisku, śmiejąc się i krzycząc. Przywitałam się z jej rodzicami i bratem. Rozmawialiśmy o błahostkach, o tym, jakie to głupie rzeczy piszą tabloidy, ile kanapek i z czym zapakowały nam je mamy, oraz z czym wolimy pączki. Nic nadzwyczajnego. Tyle, że każdy z nas się trząsł. No, może nie dosłownie. Tylko po mnie było widać, jak się denerwuję. Tata wziął mnie w mocny uścisk i powiedział "spokoooojnie." Jeżu, jak ja tego nienawidzę. Kiedy ludzie, którzy widzą że się łamię, próbują mi pomóc, zamiast zostawić mnie tam, bym się uspokoiła. ‘ Milcząc dam ci siłę’. Tak chciałabym, aby moi bliscy kierowali się tą zasadą. Niestety. Gorzkie łzy popłynęły mi po policzkach.
„UWAGA, UWAGA! PASAŻEROWIE LOTU NUMER 297 PROSZENI SĄ O UDANIE SIĘ NA ODPRAWĘ! POWTARZAM: PASAŻEROWIE LOTU NUMER 2976 PROSZENI SĄ O UDANIE SIĘ NA ODPRAWĘ!
ATTENTION, ATTENTION! PASSANGERS OF THE FLIGHT NUMBER 297...” – usłyszeliśmy donośny głos kobiety. Wszyscy spojrzeli po sobie. Każdy czuł się inaczej. W oczach Delilah widziałam ekscytację, u jej brata dezorientację, u jej rodziców niechęć, u moich smutek. Ja sama byłam przerażona.
-Anabelluś! Dobrze się czujesz? – zapytał Albert, brat Dellie. Dwanaście par oczu skierowało się w moją stronę.
-Ana, serio, weź jakimś burakiem poliki wysmaruj, bo jesteś biała jak ściana, na samolot cię nie wpuszczą.
-Córuś, a może nie chcesz jechać? Możemy przełożyć lot. Możesz pomieszkać jeszcze z nami, rok czy dwa, możesz tez studiować w Polsce przez ten czas. Za granicę jeszcze zdążysz pojechać.
-Mamo, nawet nie zaczynaj, marzę o studiach w Anglii i przygotowuję się do nich od gimnazjum!
Po raz kolejny usłyszeliśmy wezwanie do odprawy. Podniosłam niebieską torbę.
-Czas ruszać! – powiedziałam. Na więcej stać mnie nie było. Rozryczałabym się jak dziecko. Podeszliśmy do odprawy. Nie wytrzymałam, znów poleciały łzy, jednak tym razem płakała też moja mama i brat Dellie.
-Trzymaj się córuś, pamiętaj, nie rozpuszczaj kasy, kolejną dostaniesz dopiero za pół roku! Szukaj pracy, ucz się pilnie, nie chodź na zabawy, zwłaszcza te z alkoholem..
-Mamo! Mam już osiemnastkę! – Usłyszałam rozmowę przyjaciółki z jej rodzicami. Ja sama rzuciłam się na rodziców, mówiąc do nich przez łzy, jak to strasznie ich kocham, jak mocno będę tęskniła, że będę dzwonić, pisać i porozumiewać się telepatycznie jak tylko często się da, obiecywać, że będę grzeczna, nie będę pić ( nie miałam zamiaru dotrzymywać tego słowa, mimo że byłam rok (w zasadzie prawie dwa-ona urodziła się w styczniu, ja w grudniu) młodsza od Dellie). Oni mówili, jak będą tęsknić, że mam się dobrze odżywiać, dzwonić, uczyć, oraz, oczywiście, że nie muszę jechać.
-Can I see your ticket please? ~Czy mogę zobaczyć pani bilet?– Odezwał się barczysty mężczyzna. Przerażona spojrzałam na mamę, która wyciągnęła bilet i podała mi go. To samo zrobił ojciec Delilah.
Zniecierpliwiony kontroler lekko popchnął nas do wykrywacza metalu i odkładania walizek. Ostatni raz pożegnałyśmy się ze wszystkimi. Odwróciłyśmy się.
Zrobiłyśmy krok.
Nie jakiś tam krok, ale KROK.
KROK.
KROK do cudownej przyszłości.
KROK do studiów w Anglli.
KROK oddzielający nas od rodziców.
KROK w nieznane.








Chłopców jeszcze nie ma, ale już niebawem..
Mam nadzieję, że zbytnio Was tym rozdziałem nie zadnudziłam, i przepraszam, jeśli za krótki :)
Much love xx

2 komentarze:

  1. Naprawdę przyjemnie się czyta! Cieszymy się że jest tyle młodych ludzi którzy swoją miłość do 1D przelewają na ekrany komputerów... :)

    My zapraszamy również do siebie. Piszemy trochę inaczej niż wszyscy, myślimy że warto nas odwiedzić!

    http://direction-fiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz :) Na pewno zajrzę do Was :D

      Usuń

ZACHĘCAM DO KOMENTOWANIA. Poświęcisz góra pół minutki, a mnie bardzo to ucieszy :D
Z góry dziękuję za każdy komentarz! :)