3.03.2012

JEDEN .


23 września , godzina 05:50
Drogi pamiętniczku.
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! Jeeeżu, co za godzina! NIGDY przenigdy tak wcześnie nie wstaję. I tym razem też nie wstałam, bo, cóż, żeby wstać, trzeba w ogóle zasnąć. Nie cierpię nieprzespanych nocy, ale jak tu spać, gdy za kilka godzin czeka mnie spełnienie moich marzeń.
Tak! Właśnie! Jadę na studia do Anglii! W prawdzie zawsze chciałam studiować w Londynie, ale wszystkiego mieć nie można. Z resztą byłam już tam raz, w 1 gimnazjum. A teraz, gdybym zatęskniła za muzeum figur woskowych lub Mikshake City, mogę wsiąść na rower lub złapać taksówkę, w końcu to tylko dwa kimki stąd.

Cóż, o 14 mam samolot, więc wyjeżdżam o 11, bo zanim dojadę do Goleniowa, powlokę za sobą wszystkie walizy, poczekam, aż powlecze je za sobą też Delilah (Tak! Dostałyśmy się na te same studia!), no i bilety, żegnanie z mamą.. Jejciu, jak ja nienawidzę pożegnań! Cóż, będę musiała sobie oszczędzić tuszu do rzęs. Dellie nie ma takich problemów. "Mokre" pożegnania nie są w jej stylu i tyle.

No nic. Muszę spać. Mój budzik zadzwoni za jakieś półtorej godziny, a ja przespałam jedynie 1/3 nocy! Może odeśpię w samolocie.. ? Nie, na bank nie. Będę zbyt podjarana. I Di z resztą też. Będziemy cały lot świergotać o tym, jak będzie wspaniale, jak dużo zajęć opuścimy, bo będziemy na kacu.. A raczej 'jak mało', bo gdy stracimy stypendium to po nas, możemy zbierać na bilet powrotny do Polski, bo na tak drogie studia nas nie stać.

Cóż, idę udawać, że śpię.

Zaspana, żegnam cię.
Ciao !


Bardzo zmęczona zwlokłam się z łóżka, by wyłączyć budzik, a konkretnie dwa budziki. Jeden- wydający niemiłosierne dźwięki przypominające pierdzącego bąka, a drugi- w telefonie, na drugim końcu pokoju, z nagraniem krzyczącego króla Juliana z Madagaskaru, że ma wreszcie podnieść dupsko. Oba drące się w niebogłosy. Po wyłączeniu najgorszego moim zdaniem wynalazku na świecie poszłam do łazienki się umyć. Szybki prysznic, suszenie włosów, makijaż (oczywiście pamiętałam o tym, by nie ruszać tuszu). Jeszcze raz otworzyłam wszystkie możliwe szafki w pokoju upewniając się, czy niczego nie zapomniałam. Oczywiście pomijając fakt, że prawie każdy mebel był pusty. PRAWIE, bo nie mogłam wynieść wszystkiego. Nie mogłam tego zrobić mamie. Już była zrozpaczona tym, że wyjeżdżam. Po stwierdzeniu, że niczego nie zapomniałam, zawołałam tatę, by pomógł znieść mi walizki.
- Dzieńdobry kwiatuszku. Dobrze spałaś?
- O ile przekładanie się z boku na bok z zamkniętymi oczami jęcząc na zmianę z bezustannym sprawdzaniem która jest godzina nazywasz spaniem, to całkiem nieźle.
- Też nie mógłbym spać wiedząc, że czeka mnie tak wielki dzień. Chodź, znieśmy te walizy na dół, mama czeka już z kawą i kanapkami.
- Jeeeeeeeeeeeeny. Ile razy mam powtarzać, że nigdy rano nie jestem na siłach, by jeść kanapki?
- Nie marudź, stara się, wiesz, jak jej ciężko? Z resztą nikomu z nas nie jest łatwo. Ani mnie, ani mamie, ani dziadkom. Przyjaciołom pewnie też nie.- Powiedział ze smutkiem, po czym wziął walizkę w kwiatki i niebieską torbę i znów się uśmiechnął - Czy ty spakowałaś tam cały pokój, razem z meblami, drzwiami i podłogą?









Jest i jedyneczka! Dopiero zaczynam. Rozdziały mam napisane z wyprzedzeniem, więc mam nadzieję, że nie będzie sytuacji, w których będę dodawała posty co dwa miesiące. :')
NA KAZDY KOMENTARZ ODPISUJĘ I ZA KAŻDEGO SERDECZNIE W RĄCZKI CAŁUJĘ ! :D

1 komentarz:

  1. super. Będę zaglądać ty cześćiej <3 info @Lilianna_Prince na twiterze <3

    OdpowiedzUsuń

ZACHĘCAM DO KOMENTOWANIA. Poświęcisz góra pół minutki, a mnie bardzo to ucieszy :D
Z góry dziękuję za każdy komentarz! :)