- Run, Anne, run! - krzyknął chłopak i pociągnął mnie za rękę. Upuściłam lody. Biegliśmy spory kawałek, w końcu schowaliśmy się w Hyde Parku.Kucnęliśmy za krzakami. Harry spojrzał na mnie, ciężko dysząc.
- Widzisz, czemu chodzę w kapturze? Może pójdziemy do mnie? Tam spokojnie pogadamy.
- Aah, tak, to całkiem normalne, spotkać celebrytę, jeść z nim lody, uciekać, w krzaki. Pójście do ciebie do domu po pół godzinie znajomości będzie również normalne.
Założył kaptur, wziął mnie za rękę i pociągnął do auta. Po dwudziestu minutach siedziałam u chłopaka na kanapie popijając sok jabłkowy i próbując doczyścić moją sukienkę z lodów i ziemi.
- Oj, wybrudziłaś sukieneczkę! A tak mi się podobała! - powiedział, udając zasmuconego. - Cóż, chyba będziesz musiała ją ściągnąć! - krzyknął zachwycony.
Spojrzałam na niego jak na wariata i już chciałam się odszczeknąć, gdy do domu z wielkim hukiem wparował jakiś chłopak. Skoczył Harremu na ręce, zaczął gfo obcałowywać i powtarzać "Tak moooooooocno tęskniłem!". W końcu Poszkodowany nie wytrzymał i upuścił kolegę na ziemię, samemu upadając. Obcałowywacz w ogóle mnie nie zauważał. Przyglądałam się z rozbawieniem nieudolnym próbom wyrywania się Harrego. Gdy Loczek krzyknął "Dość!". Brunet wstał i rozejrzał się po salonie. Jego wściekły wzrok spoczął na mnie.
- TY! - wrzasnął - To ty mi go zabrałaś! Przez ciebie nie chce pieszczot! Ja ci daaaaaaam!
- Wiej!- Harry podbiegł do mnie, wziął za rękę i pociągnął za sobą. Biegaliśmy po całym domu. Skakaliśmy po kanapach, fotelach, meblach, stołach.. HUK. Odwróciłam się. Kolega Harrego siedział na ziemi w odłamkach połamanego stołu.
(Przydałbyu się tu ten czarnowłosy chłopach z One Effection, czy jak to tam, z kwestią o połamanych stołach. Dellie wciąż i wciąż powtarza tą zwrotkę..)
- I tak was w końcu dopadnęęęęęęęęę! - Powiedział chłopak, po czym wstał, otrzepał się i poszedł do pokoju.
- CO TO BYŁO!?
- Wybacz, Lou jest baaaaaardzo zazdrosny..
Oboje zaczęliśmy się śmiać. "Wychodzę!" -krzyknął chłopak.
- Najwyraźniej mamy cały dom dla siebieee! - powiedział uradowany Harry i zrobił charakterystyczny ruch brwiami. - Na co masz ochotęęęęęęęęęęee?- dziwnie przeciągał samogłoski.
- Na powrót na uniwerek!
- COOOO? Czy mam to traktować jako odmowę? O-D-M-O-W-Ę? ODMOWĘ Harremu Stylesowi!!??- wybałuszył oczy.
-Niczego mi nie proponowałeś.
- A więc proponuję spotkanie w sobotę, co ty na to ?
- Wybacz, nie mogę.
- Teraz to już odmowa.
-A może po prostu wymówka? - zasugerowałam. Spojrzał na mnie dziwnie, otworzył drzwi do auta, sam wsiadł i spytał się o adres uniwerku. Przez całą drogę się nie odzywał. Podjechaliśmy pod campus. Zerknęłam na niego. Nie patrzył na mnie.
- Oh, teraz się na mnie obrazisz? - wysiadłam z auta.
- Uraziłaś moją dumę. NIKT, mówię NIKT nie odmawia Harremu Stylesowi.
- Kuuuuuuuuuuuuurczę. To jak mogę cię przeprosić?
- Pomyślę jeszcze.- powiedział i odjechał.
***
Weszłam do pokoju. Zobaczyłam Dellie siedzącą przed kompem. Ujrzała moją sukienkę. Jej spojrzenie wyrażało furię.
- CO TY DO CHOLERY JASNEJ ROBIŁAŚ Z TĄ SUKIENKĄ! CZY TO BŁOTO? CZEKOLADA? I CO JEST Z TWOJĄ FRYZURĄ?! DZIKI SEKS W OGRODZIE JEDZĄC, NA PIERWSZEJ RANDCE NIE JEST DOBRY W TWOIM WIEKU!
- " W moim wieku" ?! Jesteś tylko o rok starsza!
- Prawie o dwa lata, i to i tak nie zmienia faktu, że jesteś za młoda! No, nie patrz tak na mnie, wiem,że tego nie zrobiłaś, za święta jesteś. Kim on jest?
- Pfffffffff, jakaś gwiazda. Aaale mi się trafiło!
- Co? Jaka? Oh, już widzę mnóstwo fotek w gazetach: "Pattinson prowadza się z szesnastolatką!" "Orlando Bloom woli młosze?" " Kolejny Króliczek Playboya do kolekcji?" "Piękna przyjaciółka tajemniczej dziewczyny Justina Biebera -Annabelle - zdradza nam sekrety!"
- Z Playboyem to już przesadziłaś, a JB ma Selenę.
- No nie wiem, różowe uszka i ogonek by ci pasowały! OK, kim on jest?
- Jaaaaaaaaaaakiś Harry Myles, czy coś.
- HAAAAAAAAAAAARRRRRRRRRRRRYYYYYYYY SSSSSSSSSSSTYYYYYYYLEEEEEESSSSS?!! - wybałyszyła oczy.
- Oh, tak, właśnie. Styles. Kto to ?
- Do cholery, dziewczyno, a kogo ja od czerwca słucham? ONE DIRECTION! ZEEEEEE-SPÓÓŁ. Zaraz tu zwariuję! Opowiadaj, jak było ?
Po zdaniu dokładnych relacjiz całego spotkaniai odpowiedzeniu na tysiąc pytań wreszcie mogłam spytać przyjaciółkę o jej dzień.
-Nic takiego nie robiłam. Byłam w Milkshake City, ale chłopców nie było. Jeeeeeny, nudno tu. Chodźmy zapoznać się z sąsiadami!
Przebrałam brudne ubrania, wcisnęłam się w ciemne jeansowe rurki i malinowy top. Na stopy włożyłam moje wieczne czarne Adidasy, a wokół szyi owinęłam białą arafatę we wzorki. Klaudia natomiast włożyła jej ulubioną minispódniczkę, zwiewną bluzeczkę na ramiączkach i białe sandałki na koturnach. W 15 minut byłyśmy gotowe.
Mieszkałyśmy na końcu korytarza. Pierwsze dwie pary drzwi po prawej były zamknięte., trzecie otwarte na oścież, ale nikogo nie było w środku. Zapukałyśmy do kolejnego pokoju. Otworzyła je nam wysoka, opalona blondynka w zbyt krótkich szortach i koszulce "#1 DIRECTIONATOR". Zmierzyła nas wzrokiem i zanim zdąrzyłyśmy się przywitać, mruknęła " Z plebsem się nie zadaję" i zatrzasnęła drzwi. NAAAAAJS. Totalnie oszołomione i zniechęcone już miałyśmy wracać, gdy ujrzałyśmy brunetkę wychodzącą z pokoju obok. Rozmawiała przez telefon.
- Ja ciebie też, braat! - powiedziała doi słuchawki, rozłączyła się i odwróciła w naszą stronę.
- Hej!- zagadnęła uśmiechnięta. - Jestem Doniya.
- Oh, wreszcie ktoś normalny. Ja jestem Dellie, a to Annabelle.
- Co robicie?
- Chciałyśmy poznać sąsiadów.. Idziemy dalej, chodź z nami!
W trójkę udałyśmy się do następnego pokoju. Drzwi otworzył jakiś brunet w okularach. Wpuścił nas do pomieszczenia. Ogólny syf. Jakiś rudzielec pisał SMSa. Dwuch podobnych do siebie brunetów grało w karty. Zaraz zaraz. Wróć. Znam tego rudego. Podniósł oczy i próbował wstać z łożka. Nie udało mu się, bo obie z Dellie rzuciłyśmy się Jace'owi na szyję.
Dowiedziałyśmy się, że przyjechał na studia prawnicze i nic nie powiedział, bo to miała być "niespodzianka". Nikczemnik. Odkąd pamiętam mówił, że pójdzie na prawo. Ten wysoki rudzielec ( a może blondyn ? ) przyjaźnił się z nami od zawsze. Szczerze mówiąc, był jak nasza trzecia przyjaciółka. Czasem mnie to wkurzało, bo bywało tak, że zwierzali się tylko sobie. Wiedział wszystko to, co Di o tym .. Onee.. Effection? Detection? Bylebt nie Erection.. Nie wiem, jakoś mnie to nie fascynowało. Na dobrą sprawę ich twarze mniej wiecej kojarzyłam, przyznam, ładni. Przyjaciółka niby próbowała mi wciskać słuchawki z ich piosenkami, ale ja ją odpychałam. Nie wiem czemu. No i wyszło na to, że nie znam ich muzyki. Moi przyjaciele ciągle gadali o jakichśtam "FACTS". Jedyne, co zapamiętałam, to kwestia o połamanych stołach, bo sama kiedyś tak zrobiłam i śmieszyło mnie to, że ktoś umieścił to w piosence. Oni są tak do siebie podobni.. Hm, nie zdziwiłabym się, gdyby przyszedł do mnie naukowiec i powiedział, że powiodło się pierwsze w historii kopiowanie mózgu ludzkiego..
***
- Chodźmy coś zjeść! - przerwała moje przemyślenia Doniya. Okazało się, że zdążyli się już wszyscy poznać, podczas gdy ja stałam jak kołek i rozmyślałam. No tak.
Całą paczką poszliśmy do pobliskiego McDonalda. W pewnym momecie usłyszałam dźwięk telefonu Dellie. Przyjaciółka spojrzała na urządzenie, po czym z dziwnym wyrazem twarzy powiedziała:
- Kolejna wiadomość od ciebie, Ana.
Wzięłam iPhona do ręki.
Od: Annabelle:).
Treść wiadomości: Mysterious Annabelle, gdzie Twoja głowa? Znow zapomniałaś wziąć telefonu i kapelusza! Chyba musimy się spotkać.:D Poszkodowany.
Wkurzona odpisałam : "Wyślij pocztą na uniwerek, pod który mnie zawoziłeś, do pokoju numer 106." Całe towarzystwo nie zwróciło na nic uwagi, jedynie Jace patrzył na nas zdezorientowany, po czym posłał mi spojrzenie "gadaj, bo cię uduszę" . Przewróciłam oczami . "Daj spokój, bo uduszę bardziej" ... Wspominałam, że mamy jakże przydatną zdolność porozumiewania się telepatycznie? Przyjaciel zrozumiał moją minę i odwrócił się z pytaniami do Di. Po powrocie wszyscy udali się do Doniya. "Jestem taaaaaaaaaaaaaaaaak zmęczooooooooonaaaaaaaaa"- przeprosiłam, zrobiłam charakterystyczną minę wzdychającej księżniczki przykładając sobie rękę do czoła, po czym udałam się do swojego pokoju.Otworzyłam drzwi i mało nie krzyknęłam. Na moim łózku leżał Poszkodowany w całej swojej okazałości. Uśmiechnął się do mnie. Czy to.. dołeczki? Tak uwielbiam je u chłop.. STOP! Nie, nie, nie. Nic w nim nie uwielbiam, to nieznajomy dziwak, w dodatku bezczelny. Jak śmie rozwalać się na moim łóżku?
- Przypomnij mi proszę, swoje imię. - powiedziałam najbardziej rozkosznym głosem jakim mogłam. "Harry. Jak to, nie pamiętasz? Jak możesz!"-odparł
- A więc, Harry, - kontynuowałam słodkim głosikiem - CO TY DO JASNEJ CHOLERY WYPRAWIASZ W MOIM ŁÓŻKU!!!?
- Spokojnie, Annabelle, miałem dostarczyć ci twoje rzeczy. Stwierdziłem, że na pewno za mną tęsknisz, więc oddam ci je osobiście.
- Fakycznie, taaaaka to była udręka. Znaczy, że wyczułeś moją nieodpartą chęć ponownego spotkania, tak?
- No jasne!!
- To teraz wyczuj moją nieodpartą ochotę wyrzucenia kogoś z pokoju i wyjdź zanim ci coś zrobię.
- No way. Zabieram cię na przejażdżkę.- Powiedział, po czym pociągnął mnie za rękę. Opierałam się i krzyczałam, więc wziął mnie na ręce i łaskotał, kiedy przechodziliśmy obok administracji, po czym wepchnął mnie delikatnie do auta. Sam wszedł i zablokował drzwi.
- To porwanie! - powiedziałam.
Dziękuję bardzo Moi Kochani za 90 wejść, (dla mnie to dużo, bo nikt nigdy nie zaglądał na moje blogi) i dziękuję też zacnym komentatorom :)
i jak za każdym razem, podaję linka do bloga, który mi się spodobał :)http://life-with-one-direction.blogspot.com/ i pozdrawiam wspaniałą Shui. , Administratorkę ww bloga ;)
+ NIE BĘDZIE NIGDY PRZENIGDY następnego rozdziału, jeśli nie pojawią się 3 komentarze, serio mówię :D
Much love xx
Dziękuję bardzo Moi Kochani za 90 wejść, (dla mnie to dużo, bo nikt nigdy nie zaglądał na moje blogi) i dziękuję też zacnym komentatorom :)
i jak za każdym razem, podaję linka do bloga, który mi się spodobał :)http://life-with-one-direction.blogspot.com/ i pozdrawiam wspaniałą Shui. , Administratorkę ww bloga ;)
+ NIE BĘDZIE NIGDY PRZENIGDY następnego rozdziału, jeśli nie pojawią się 3 komentarze, serio mówię :D
Much love xx
Łeeee dopiero za Tydzień!? Hah porwanie kocham to xxxx bis!
OdpowiedzUsuńawww. Dziękuję ♥
OdpowiedzUsuńUdostępniłam twojego bloga na moim twitterze, może akurat więcej osób zacznie go czytać x
Usunęłaś 7?;(
OdpowiedzUsuńDrogi Anonimku. Tak, usunęłam, ale znów dodałam. Niestety była to wersja robocza a mój opóźniony mózg zorientował się po pół godzinie.
UsuńNastępnym razem może podpisz się imieniem/blogiem/twiterem, bym nie musiała mówić do Ciebie Anonimku! :D
+serdeczne dzięki za komentarz!:)
Świetne.Podoba mi się.Czekam na kolejny,mam do cb prośbę jakbyś mgła informować mnie o nowym rozdziale na tt @LaszukMagdalena
OdpowiedzUsuń